poniedziałek, 20 maja 2013

Wpływ mediów na dzieci -dobry czy zły?

Zarówno w domu jak i w szkole bardzo intensywnie przebiega proces wychowawczy. Jednakże w czasach obecnych na wychowanie dzieci i młodzieży poza rodzicami i nauczycielami, wpływ ma także inny czynnik. Mówimy tu o mediach.  Wiele młodych ludzi swoje wolne chwile spędzają przed telewizorem, przy radiu lub w Internecie. A ponieważ na młodego człowieka ma ogromny wpływ to, co widzi i słyszy nie jest nowością. Niestety wpływ ten nie zawsze jest pozytywny.

Według definicji, proces wychowania jest utożsamiany z oddziaływaniem na psychikę i zachowanie człowieka. Przez oddziaływanie szczególnie rozumie się  wywieranie wpływu na zmiany czy przeobrażenia w osobowościach i zachowaniach, zwłaszcza opinii i przekonań o świecie, a także postaw wobec ludzi, samych siebie oraz wartości. Biorąc pod uwagę tą definicję można stwierdzić, że proces wychowania jest związany  z planowanym działaniem człowieka, które  na celu ma uzyskanie zmian w osobowości osoby poddanej temu działaniu- zwłaszcza tych zmian, których pożądamy i chcemy. 
Nie zapominajmy również o fakcie, że każdy, kto jest poddawany temu procesowi (a każdy człowiek jest mu poddawany) również sam doskonali lub pogarsza swoje działania, zmienia swoje zachowanie, przekonania i opinie poprzez obserwację otoczenia, które jest mu najbliższe. 
Podążając za definicją można postawić tezę, że na proces wychowania zarówno dzieci jak i młodzież media mają duży wpływ . 

Do mediów zaliczamy telewizję, prasę, radio oraz Internet. Wszystkie te środki w obecnych czasach są powszechnie dostępne. Sprawiło to, że po części stały się kolejnym środkiem wychowawczym. Co więcej są także źródłem różnorodnych wiadomości i przeżyć, które mogą wywierać wpływ na rozwijanie zainteresowań i kształtowanie postaw (co także zaliczamy do wychowania). Kontakt człowieka (zwłaszcza młodego) z mediami mają na niego istotny wpływ oraz bardzo na niego oddziałują. Dotyczy to przede wszystkim telewizji i Internetu, gdzie odbiorca może zobaczyć nieznane mu  obrazy i treści. Ponadto media nie tylko odtwarzają rzeczywistość, która nas otacza, ale także kreują ją w dowolny sposób , przez co bezpośrednio wpływają na odbiorcę. I właśnie ten aspekt jest chyba najważniejszy w rzeczywistym zdiagnozowaniu wpływu mediów na proces wychowania.
     


Jeszcze kilkanaście lat temu jedyny wpływ na wychowanie i kształtowanie osobowości człowieka mieli rodzice i nauczyciele. Rodzice  kształtowali świadomość swoich dzieci przez bardzo bezpośrednie czynniki takie jak książki, wizyty w teatrze, operze, wspólne spacery i rozmowy. Istotną rolę w wychowaniu odgrywały powszechnie uznawane autorytety moralne, specjaliści w danych dziedzinach oraz opiniotwórcy. Dzięki takim czynnikom, człowiek sam sobie wyrabiał  zdanie na niemal każdy temat. Dziś niestety większość rodziców jest pochłonięta pracą zawodową, gonitwą za karierą i problemami finansowym- przez to mają mało czasu dla dzieci. Nie zawsze mają kiedy z nimi rozmawiać ani w ogóle spędzać czas. Dzieci i młodzież, którzy nie wiedzą co ze sobą zrobić, kiedy są pozostawieni sami sobie coraz więcej czasu spędzają przed telewizorem lub komputerem. A ponieważ dzieci i młodzież są najbardziej podatni na wpływ mediów to radio, telewizja, Internet i prasa starają się zainteresować te grupy wiekowe swoimi treściami. Za wszelką cenę starają się wyróżniać ciekawymi i interesującymi treściami. Używają najróżniejszych form, aby przedstawić konkretne wzory zachowań. Dzięki temu media mogą pozostawić duży ślad w umyśle dziecka i młodego człowieka, ponieważ nie skupiają tylko na przekazywaniu informacji, ale również wpływają na sferę emocjonalną i moralną.

Media dają szansę na rozwój osobowości, poznawania i spostrzegania świata oraz rozbudzenie zainteresowań dzięki programom edukacyjnym i rozrywkowym. Środki przekazu pozwalają także, zwłaszcza dzieciom, dostrzec różne wartości takie jak chociażby miłość, tolerancja czy pokój. Myślę, że trzeba jednak pamiętać, że każde prezentowane w programach zachowania są odbierane przez jednostkę indywidualnie. Można powiedzieć, że telewizja pokazuje wzory do naśladowania, które są przez dzieci (zwłaszcza przez te młodsze) przejmowane i realizowane w sposobie zachowania, postrzegania i wyrażania się.
Niestety uważam, że tylko niektóre programy "promują" najistotniejsze wartości i idee. Dużym pozytywem jest fakt, że telewizja wpływa na rozwijanie zainteresowań i może być wykorzystywana jako pomoc dydaktyczna w zdobywaniu i uzupełniania wiedzy. Czasami niektóre programy sprawiają, że młodzież jest zmusza się do refleksji, chce na jakiś temat dyskutować i mają własną interpretację. Takiego typu programy mogą wspierać rodziców i nauczycieli w procesie wychowania. Mogą one przygotować dziecko do życia w społeczeństwie. 

Jednakże media mają też negatywny wpływ na wychowanie. Niektóre programy na przykład mogą wywołać stres związany z przeżywaniem losów bohaterów. Warto zauważyć, że w wielu programach telewizyjnych widać obłudę oraz nałogi. Przedstawiane w nich sceny często ukazują przemoc, agresję i coraz częściej – również pornografię. Dziecko, które to ogląda może tak się do tego przyzwyczaić, że potem będzie obojętne na ludzką krzywdę lub widok przemocy. To wielka szkoda, że telewizja przedstawia programy również o charakterze negatywnym – przecież te adresowane do dzieci i młodzieży mają z założenie charakter wychowawczy. 


Myślę, że w poruszaniu aspektu roli mediów w procesie wychowania dzieci i młodzieży warto też zwrócić uwagę na prasę dla młodzieży. Ma ona pomagać w rozwiązywaniu problemów, zawierać wskazówki i porady. Te cele wyzwalają aktywność czytelnika: mogą brać oni udział w konkursach, pisać do gazet pytania na które odpowiedzą eksperci czy też opisywać swoje własne historie. Prasa ma wpływ na zachowanie się człowieka, głównie dzięki formom wizualnym. Przez to oprócz roli informacyjnej i rozrywkowej spełnia także rolę wychowawczą. 

Stały dostęp do informacji i rozrywki zapewnia radio oraz Internet. Można powiedzieć, że jedną z zalet tego drugiego jest funkcja dydaktyczna. Inne zalety niestety ciężko jest znaleźć. Zarówno dziecko jak i młody człowiek, często mogą być narażeni ze strony Internetu na niebezpieczeństwa. Dość nieprawidłowe zachowania przedstawiają niektóre gry komputerowe, które są przepełnione przemocą. Ponadto w Internecie pojawiają się także: pornografia, niekontrolowane treści stron internetowych, atrakcyjne strony sekt. Przesiadywanie w Internecie, w którym pełno jest destrukcyjnych treści również ma negatywny wpływ na odbiorcę.
     

Moim zdaniem media mają dość duży wpływ na wychowanie dzieci i młodzieży. Niestety nie zawsze ten wpływ jest pozytywny. Często nieodpowiednie programy w telewizji czy gry komputerowe mogą utrudniać wychowanie dziecka. Myślę, że rodzice powinni kontrolować programy oglądane przez ich dzieci, oraz nie kupować gier, w których jest przemoc a wtedy może uda im się uchronić je przed aspołecznymi zachowaniami. Jest to bardzo ważne, zwłaszcza  u dzieci, które nie mają jeszcze ukształtowanego sposobu myślenia. Należy skupiać się  na programach, które dają szanse na rozwój, które mogą poszerzać zainteresowania czy chociaż uprzyjemniać czas. Uważam również, że zakres wychowawczy mediów zależy nie tylko od przekazywanych treści, ale od sposobu w jaki to odbiera samo dziecko.


Kształtowanie kontaktów z mass mediami


Współpraca z mass mediami jest bardzo istotna w kreowaniu wizerunku organizacji.
Dzięki mediom można dotrzeć do wielu odbiorców małym nakładem bo jedyne koszty wynikają z napisania informacji prasowej i wysłania jej do redakcji.
Największa zaleta współpracy to wiarygodność przekazywanych informacji.
Niedoskonałością natomiast jest brak wpływu na publikowane komunikaty- pewne fakty mogą być pomijane.


Charakterystyka mediów.
Ogólnie dziennikarz powinien działać zgodnie z etyką zawodową. Nie może rozpowszechniać informacji i życiu prywatnym osób bez ich zgody.
Jednak jeśli jakaś osoba łamie prawa człowieka dziennikarz może ją „piętnować” .
Współpracując z dziennikarzami z różnych mediów trzeba pamiętać, że każde z nich działa w nieco odmienny sposób i na innych zasadach:
1.       Radio
·         Najszybszy sposób przekazywania informacji
·         Widomość może być nadawana w momencie, gdy wydarzenie ma miejsce
·         Łatwość przeprowadzania transmisji „na żywo”
·         Można znaleźć się na antenie za pośrednictwem telefonu
2.       Telewizja
  • ·          Szybkość przekazywania informacji tylko trochę mniejsza niż w radiu
  • Duża siła oddziaływania (obraz i głos)
  •  Duże prawdopodobieństwo skracania wypowiedzi
  • Jedno z najbardziej wiarygodnych i opiniotwórczych mediów

3.       Prasa
  • ·         Przekaz spóźniony w stosunku do pozostałych mediów (następny dzień)
  •  Dostarcza większej ilości szczegółów
  • Dłuższe życie informacji (można archiwizować z łatwością)

Formy współpracy z dziennikarzami
Mass media to nie tylko wysyłanie komunikatów prasowych, ale również pielęgnowanie stosunków z dziennikarzami, budowanie sieci powiązań, organizowanie ciekawych z punktu widzenia mediów imprez, wyszukiwanie i kreowanie ciekawych informacji oraz upowszechnianie ich we właściwej formie.

Najpierw należy wybrać media i zidentyfikować działy, które byłyby najbardziej zainteresowane działalnością przedsiębiorstwa i ustalić, kto ma największy wpływ na publikowane tam materiały.

Trzeba stworzyć listę z nazwiskami dziennikarzy, którzy bezpośrednio przygotowują artykuły i programy oraz zapisać wszelkie numery telefonów, czy terminy nadsyłania materiałów do publikacji. Należy pamiętać o adresach i numerach agencji prasowych.

Sposoby nawiązania kontaktów z dziennikarzami:
1.       Spotkania w redakcji
2.       Kontakt telefoniczny
3.       Rozmowy nieformalne (np. podczas bankietu)
4.       Przekazywanie materiałów prasowych
5.       Organizacja konferencji prasowych
6.       Udzielanie wywiadów
7.       Organizacja imprez dla dziennikarzy
8.       Wycieczki prasowe
9.       Zapraszanie dziennikarzy do odwiedzenia zakładu, stoiska targowego itd.

Każdą okazję należy wykorzystać i prowadzić rozmowy, zbierać wizytówki oraz umawiać się na dalszą współpracę.
Raz stworzona baza nie jest czymś stałym, dlatego sytuację trzeba kontrolować, rozmawiać z dziennikarzami, pytać, zbierać informacji i wności poprawki do wcześniej opracowanej bazy danych.
Współpraca powinna być dobrze zaplanowana i w miarę możliwości stała.

Materiały prasowe
Jednym z najważniejszych elementów media relations jest systematyczne dostarczanie dziennikarzom materiałów prasowych. Poza informacjami aktualnymi można także dostarczać redakcjom materiały o treści bardziej ogólnej, które nie będą służyły publikacji, lecz jedynie podtrzymywaniu kontaktu z dziennikarzem.
Podstawowe rodzaje komunikatów prasowych:
1.       Informacja bieżąca (news release)
Krótka aktualna informacja w zwięzłej formie, wysyłana do redakcji w celu bezpośredniej publikacji.
2.       Opracowanie prasowe
Obszerny, kilkustronicowy tekst, zawierający kompleksową informację o firmie- bezpośrednio przeznaczony do druku, służy jedynie uzupełnieniu wiedzy dziennikarza.
3.       Oświadczenie prasowe
Komunikat prasowy stosowany okazjonalnie i zawierający oficjalny tekst oświadczenia bez żadnych dodatkowych komentarzy. (Najczęściej odpowiedź na zarzuty pojawiające się w mediach). Główny cel o rozwianie wątpliwości, wyjaśnienie prawdziwych przyczyn zdarzeń.
4.       Informacja specjalistyczna
Opracowanie, które koncentruje się na jednym wybranym zagadnieniu specjalistycznym.
5.       Komunikat informacyjny

Materiały, które służą podtrzymywaniu kontaktu z mediami i przypominaniu im o istnieniu organizacji- raczej nie są publikowane.

Inna możliwość zaistnienia przedsiębiorstwa na stronach redakcyjnych- artykuły sponsorowane. Jest to rodzaj płatnej reklamy, jednak ze względu na swoją formę wywołują inne reakcje. Taki artykuł powinien mieć przejrzystą konstrukcję i tytuł przyciągający uwagę, rezygnuje się tam z zachwalania, a skupia na czystej informacji.
Inny sposób na pojawienie się w mediach- dostarczenie gotowego do druku artykułu. Musi być fachowo przygotowany i dotyczyć zagadnienia, którym mogliby się zainteresować czytelnicy. Nie odnoszą się one do firmy i jej oferty , tylko do pewnego zagdnienia o charakterze ogólnym.Publikacja musi być ciekawa i zawierać przy nazwisku autora jego miejsce pracy-to jedyny element identyfikacyjny firmy.

Wyznaczniki atrakcyjności informacji:
1.       Aktualność – świeża informacja
2.       Bliskość- dotyczące czytelników
3.       Konsekwencje- im większej grupy ludzi dotyczy informacja,tym większe konsekwencje
4.       Znaczenie dla opinii publicznej- informacje o osobach publicznych,znanych
5.       Dramatyzm- im więcej tym lepiej
6.       Niezwykłość- czytelnik lubi się dziwić
7.       Walka- konflikty itp.
8.       Miłość- wiele osób wyczulonych jest na uczucia
9.       Uczucia- Problemy życia osobistego
10.   Postęp- informacje o najnowszych osiągnięciach w nauce są najchętniej czytane

Aby określić atrakcyjność informacji należy przeanalizować każdy z powyższych elementów, im ich wartość będzie wyższa, tym większe prawdopodobieństwo, że mass media zainteresują się informacją. Ponadto informacja powinna być dobrze napisana (bezbłędnie) i powinna być zbudowana na zasadzie piramidy (na początku najważniejsze informacje, im dalej tym mniej ważne). Tytuł powinien być krótki, dobitny. Informacja powinna być pisana stylem neutralnym, tekst zwięzły i rzeczowy. Krótko, zwięźle i na temat. Język żywy, słownictwo proste, zdania krótkie.

niedziela, 19 maja 2013

Matura: doskonały system eliminacji Szopenów


Marcin Polak w swoim artykule „Matura: doskonały system eliminacji Szopenów” opublikowanym na stronie WWW.edunews.pl, porusza wciąż powracający temat matury- egzaminu z materiału objętego programem nauczania wybranych przedmiotów na poziomie szkoły średniej. Próbuje on odpowiedzieć na pytanie –czy matura jest rzeczywiście potrzebna i czy służy kształceniu młodzieży?

Jednym z powodów, dla których postawione są powyższe pytania jest fakt, że „matura nie pełni żadnej innej roli, oprócz tego, że jest potrzebna do rekrutacji na studia”. Można to zrozumieć w ten sposób, że ów egzamin przeprowadza się tylko po to, by zrobić selekcję uczniów, którzy nadają się na studia, a którzy nie- a nie po to by czegoś się oni faktycznie nauczyli. Jest to tylko zamiennik egzaminów wstępnych na studia.
Kolejny powód to uniwersalność tego egzaminu, co, w brew pozorom, nie jest dobrą cechą. Jak wiadomo, nikt nie jest geniuszem w każdej dziedzinie- a matura tego w pewnym sensie wymaga. Jeśli ktoś jest umysłem ścisłym, matematyka jest jego pasją i chciałby wiązać z nią przyszłość to przecież nie musi znać się na literaturze pięknej i odwrotnie. Niestety, według autora, nie dowiemy się ilu Chopinów zostało zgładzonych przez maturę i nie dostało się na akademie muzyczne bo nie znają algorytmów. Marcin Polak mówi tu o masowym kształceniu, które niestety trzeba przebrnąć- „wysiedzieć ileś godzin, wykonać pewne zadania, a potem zdać egzamin”.

Na koniec autor podsuwa pomysł by powrócić do starego sposobu czyli systemu wewnętrznych egzaminów na studia. Pomysł ten jednak zostaje skrytykowany przez byłego szefa Centralnej Komisji Edukacyjnej, profesora Krzysztofa Konarzewskiego, który twierdzi, że w przypadku takich egzaminów egzaminatorzy byli stronniczy. Ponadto zaprezentowane są główne powody dla zniesienia matury, którymi są : zła metodologia egzaminu, nadchodzący niż demograficzny oraz obniżanie poziomu trudności. Mowa jest również o innych przesłankach jak obniżenie kosztów funkcjonowania systemu oświaty, zmniejszenie poziomu stresu zarówno wśród uczniów jak i rodziców oraz uproszczenie systemu oświaty.

Muszę przyznać, że po przeczytaniu tego tekstu zaczęłam się zastanawiać czy matura rzeczywiście ma sens, a jeśli tak to jaki? To nie pierwszy raz kiedy faktycznie o tym myślę. Uważam za słuszne podejmowanie tego tematu bo daje to ludziom do myślenia i rozważania. Póki co widzę tu system trzech Z- Zakuj, Zdaj, Zapomnij, co może potwierdzić dość znany i oglądany przez wielu młodszych jak i starszych program Matura To Bzdura. Program ten pokazuje jak jest naprawdę z tym nieszczęsnym egzaminem i utwierdza w przekonaniu, że spora część wiedzy, którą przyswajaliśmy przez tyle lat, i na którą poświęcaliśmy tak wiele czasu, na etapie studiów wcale się nie przydaje i „o dziwo” wcale nie jest potrzebna do szczęścia.
Czy matura powinna być zniesiona, czy raczej powinien być zlikwidowany próg zdawalności? Tego nie wiem, ale na pewno coś powinno się tu zmienić.






sobota, 18 maja 2013

E-życie

We wtorkowej Gazecie Wyborczej ukazał się mały artykuł dotyczący prawa do ochrony danych osobowych, gdyż w Unii Europejskiej na forum rządowym i w Parlamencie Europejskim toczy się bój o to, czy prawo do ochrony danych osobowych zostanie dostosowane do ery internetu. Pani Ewa Siedlecka pisze w nim o prawie do prywatności. 

Tak naprawdę na co dzień nie myślimy o tym i nie zdajmy sobie sprawy, że praktycznie wszystko co "wkładamy" do sieci jest wykorzystywane i zostaje tam na zawsze. Bo nawet jeśli usuniemy jakieś wcześniej wstawione treści jakiś ślad i tak po nich zostaje.

Weźmy na przykład portal społecznościowy- Facebook. Został on stworzony by ludzie mogli kontaktować się ze znajomymi i dzielić się z nimi różnymi informacjami, zdjęciami i innymi. 
Tymczasem, z czego wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, jest wykorzystywany też do innych celów. Pliki cookies ładowane przez serwis zapamiętują wszystkie strony, które mają powiązanie z Facebookiem. W związku z czym część życia prywatnego osób zarejestrowanych na Facebooku jest pod kontrolą NAWET po wylogowaniu. 
W Stanach Zjednoczonych był przypadek, że Facebook został skazany na wypłatę 10 milionów dolarów na cele charytatywne za wykorzystywanie wizerunku użytkowników wbrew ich woli i wiedzy.Został zmieniony także interfejs centrum aplikacji, w wyniku czego trudniej jest jednoznacznie określić jakie dane przekazujemy serwisowi oraz twórcy aplikacji podczas korzystania z danego programu lub gry.Jak podaje Wikipedia- serwis planuje także udostępnić reklamodawcom adresy e-mail oraz numery telefonów swoich użytkowników.
Kontrowersje wzbudza także ilość danych które Facebook zbiera na temat osób z niego korzystających. Znana jest sytuacja, gdy Max Schrems – austriacki student prawa – wysłał do siedziby serwisu oficjalny list z prośbą o udostępnienie mu danych jakie zostały zgromadzone na jego temat, w czasie gdy posiadał konto na Facebooku. Prośba została rozpatrzona po myśli Schremsa i dostał on płytę CD ze wszystkimi informacjami na temat jego aktywności (np. posty na jego profilu, korespondencja ze znajomymi czy też linki które "polubił"). Niepokój Schremsa wzbudziło to, iż dane te były przechowywane na serwerach Facebooka mimo że nie posiadał już on w nim konta. Sprawą zainteresował się Irlandzki Komisarz Ochrony Danych Osobowych, który postanowił się przyjrzeć problemowi.
Co więcej firma jest też posądzana o szpiegowanie użytkowników i wdrażanie nowych funkcji bez jakichkolwiek ostrzeżeń (czasami zdarza się że są jednocześnie domyślnie włączone) i monitoring w zamian za dodatkowe możliwości.

 Myślę, że na przykładzie Facebooka zostało jasno pokazane jak nasze dane osobowe mogą 

być wykorzystywane. 
Wracając do artykułu- operatorzy internetowi, wyszukiwarki, portale społecznościowe i 
aukcyjne, marketing bezpośredni, czyli biznes, który urodził się z naszych danych, walczy 
twardo, by zachować jak najwięcej z dzisiejszej swobody. Szczególnie broni prawa do 
korzystania z profilowania, czyli tworzenia zbiorów informacji o klientach, które można potem 
sprzedawać. Nie chce też, by prawo nakazywało uzyskiwanie zgody na każde wykorzystanie 
danych. Po drugiej stronie w sporze jest prawo do prywatności. 
Myślę,że trzeba pokazać, że zależy nam na lepszej ochronie danych, ale internauci milczą. 
Dlaczego? Bo wydaje mi się, że większość nie ma po prostu pojęcia o tym co się dzieje z tymi 
wszystkimi danymi. Jak chcą założyć gdzieś konto i się rejestrują to muszą zaznaczyć opcję 
pozwolenia na przetwarzanie danych- więc to robią i to już automatycznie . Nie zastanawiają 
się co i kto będzie z tymi informacjami robił, a myślę, że powinni. Ludzie sądzą, że ochronią 
prywatność, nie dzieląc się wiedzą o sobie na portalach społecznościowych. Tymczasem to, 
czym się interesujemy i co robimy, wiadomo z historii naszych zakupów czy haseł, jakie 
wrzucamy w wyszukiwarkę. 

Myślę, że warto się nad tym zastanowić i jeśli nie ma takiej potrzeby- nie wrzucać do sieci 

wszystkiego, co popadnie bo późnej można pożałować. 




















środa, 8 maja 2013

Waśniewskiej dziękujemy

Chyba każdy pamięta tragedię z przed roku kiedy to niejaka Katarzyna W. zgłosiła porwanie dziecka. Jak się potem okazało- dziecko wcale nie zostało porwane, tylko (ponoć) wypadło matce z kocyka i uderzyło główką o wysoki próg przez co zmarło na miejscu. Chociaż teraz już tak naprawdę nie wiadomo co się stało, gdyż powstały nowe wersje, są nowe zeznania,ale ciężko się już w tym wszystkim połapać.

Powrócę tu do mojego pytania- pamiętacie? OCZYWIŚCIE, ŻE PAMIĘTACIE bo nie dają wam o tym zapomnieć. Nie przypominam sobie tygodnia, żeby nie było o tym mowy.
Nie chodzi tu o moje ignorowanie tej całej sprawy, brak serca czy jakiegokolwiek współczucia- wręcz przeciwnie. Ubolewam nad tym co się stało, uważam to za straszną tragedię i właśnie dlatego nie mogę znieść, że Katarzyna W. jest wciąż na językach i nie tylko- ona jest w blasku fleszy. Ja się pytam - dlaczego? Dlaczego media robią z niej taką celebrytkę? Przecież to jej tylko sprawia przyjemność, widać to gołym okiem. Stąd moje kolejne pytanie- czym sobie zasłużyła na tą przyjemność? Tą zbrodnią, której się dopuściła? 

To jest jakiś kiepski żart. Za to, czego ta pani się dopuściła, powinna dostać najwyższą karę z możliwych. Ponadto jej proces powinien być w całości jawny , żeby poczuła w końcu choć odrobinę wstydu i okazała skruchę będąc świadomą , że ogląda ją cała Polska. I na tym koniec- słuch o niej powinien zaginąć. O samym procesie można mówić, ależ oczywiście- bo sprawa jest okropna i powinna być przestrogą dla innych, nieodpowiedzialnych, "dorosłych" matek, które nie dbają o swoje dzieci. Ale trąbienie o samej matce biednej, małej Madzi jest już przesadą. Po co media faszerują nas tą osobą, przeprowadzają z nią masę wywiadów, piszą  artykuł za artykułem? 

Poruszenie w sądzie! Waśniewska prawie zemdlała!!

Pokazywała mi SMS z kwotą 15 TYSIĘCY ZA WYWIAD"

Nie wyjdzie z aresztu na święta

"Nie tańczyłam na rurze"

Kogo to wszystko obchodzi? Jaki chory człowiek traci czas i sprawia sobie rozrywkę czytając o tym, czy owa pani tańczyła na rurze czy nie? Jak można robić celebrytkę z kobiety, która zabiła własne dziecko?
Ta kobieta nie zasługuje na to, żeby o niej pisać, żeby robić jej zdjęcia, żeby przeprowadzać z nią wywiady zwłaszcza, że o to jej chodzi- zwłaszcza, że sprawia jej to przyjemność. 
Jestem bardzo zażenowana tą całą sytuacją i tym, że media tak ją popularyzują 

Pozostało tylko liczyć na to, że wraz z końcem procesu skończy się jej "sława" a w zakładzie karnym- gdzie na pewno trafi- będzie wiodła ciężkie i upokarzające życie. 

Powinno się pisać i rozprawiać o osobach wartych rozgłosu, które wnoszą coś sensownego i mądrego do naszego życia. A pani Waśniewskiej dziękujemy. 

sobota, 4 maja 2013

Decyzja rodziców.

Ostatnio dużo mówi się o posyłaniu sześciolatków do szkół, a dokładniej- do pierwszej klasy.
Reforma ma wejść w życie już we wrześniu 2014 roku. PonoćMinisterstwo Edukacji Narodowej podejmuje pewne kroki w tej sprawie, a mianowicie wspiera samorządy w dostosowaniu szkół na przyjęcie sześciolatków oraz informuje rodziców o korzyściach wynikających z wczesnej edukacji szkolnej, próbując ich uspokoić i zapewnić, że jest to niesamowity pomysł, a oni sami są geniuszami. Oczywiście skorzystali z pomocy dosyć znanych osób i w ramach kampanii informacyjnej skierowanej do rodziców został przygotowany ten oto spot: 



Wszystko pięknie i kolorowo, dzieci grzecznie siedzą w ławkach, podają sobie kredki z rąk do rąk i są nadzwyczaj wesołe. Nie jestem ekspertem w tych sprawach, nie nagrałam nigdy żadnego filmu ani spotu, nie jestem też ani psychologiem, ani pedagogiem i dziecka też nie mam. Krótko mówiąc -nie znam się. Jednak coś mnie  bardzo, ale to bardzo irytuje w tym niezwykle "zachęcającym" spocie, czego nie mogę strawić.
Jedną z tych irytujących mnie rzeczy jest dobór niektórych "osobistości". 
Dorota Zawadzka znana jako Superniania- Superekspert od dzieci, psycholog rozwojowy. Wciskają ją już chyba do każdej reklamy, w której pojawi się choćby cień dziecka. Jest tak niebywale mądra, że wie wszystko. Nie dość, że wie jak powinno się wychowywać dzieci ( o czym faktycznie ma jakieś pojęcie), to w dodatku wie najlepiej w jakie gry dzieci powinny grać (reklama firmy produkującej zabawki Hasbro), oraz (co bawi mnie najbardziej) jakie masło powinny jeść BO zawarte w RAMIE niezbędne tłuszcze pomagają dzieciom zdrowo rosnąć. Mam dziwne wrażenie, że osoby odpowiedzialne za dobór tych niesamowitych celebrytów myślą, że jak wcisną do kampanii Supernianię, która miała w pewnym momencie ponad 3 miliony oglądalności, to wpłynie ona na te 3 miliony, które wezmą pod pachy swoje sześcioletnie dzieci i pognają do szkoły. BO PRZECIEŻ Pani Dorota powiedziała, że wcześniejsza edukacja to fascynująca przygoda więc na pewno tak jest.
Jednocześnie mam tą smutną świadomość, że wiele ludzi, którzy oglądają tego typu programy nakręcają się a następnie bezmyślnie wierzą i kupują wszystko co taka Pani Dorota im proponuje w reklamach, a następnie w kampaniach jak ta.
Muszę przyznać, że widziałam parę odcinków Superniani i zna się kobieta na rzeczy jeśli chodzi o wychowywanie dzieci.Ale powiedzmy sobie szczerze- biorąc udział w reklamie masła, gdzie zgrywa eksperta żywienia, którym, jak wszyscy wiemy, nie jest to jej wiarygodność automatycznie się zmniejsza.


Swoją drogą zastanawiam się czy dzieci biorące w tym udział wiedziały w czym w ogóle brały udział i o co w tej całej akcji chodziło. 

Kolejną irytującą mnie kwestią jest ostatnie zdanie, a mianowicie : "Rozpoczęcie nauki we wczesnym dzieciństwie daje utrzymującą się przez całe życie PRZEWAGĘ nad innymi".

Pewnie pomyślicie sobie,że przesadzam, ale nie jest to w pewnym sensie obraźliwe? 
Ja rozpoczęłam naukę w szkole w wieku 7 lat i nie czuję się mniej rozgarnięta od koleżanek, które zostały wysłane do pierwszej klasy rok wcześniej. Nie uważam również, że koleżanki te były gorsze. Mogę powiedzieć na swoim przykładzie , że jeśli chodzi o naukę to byłyśmy na równi, ale jeśli chodzi o formy zabawy czy spędzania wolnego czasu były bardziej dziecinne aż do końca szkoły. 

Tak czy inaczej pojawiły się sprzeciwy rodziców, którzy nie chcą wysyłać swoich dzieci do szkoły w wieku sześciu lat. Uważają oni , że dla dzieci jest to za wcześnie i nie powinno się im odbierać dzieciństwa.
Oto spot akcji Ratuj Maluchy:






Ale nie chodzi tylko o zabieranie dzieciństwa. Powodów jest dużo więcej- szkoły w Polsce są niedoinwestowane a nauczyciele nieprzygotowani.
Dużo więcej informacji na ten temat można znaleźć na poniższej stronie:
http://www.ratujmaluchy.pl/index.php?option=com_frontpage&Itemid=1

Jeśli chodzi o ten spot- zdecydowanie bardziej do mnie trafia. Widać, że osoby biorące w nim udział wypowiadają się przede wszystkim jako rodzice, którzy najlepiej znają swoje dzieci.
Ponadto nie biorą tu udziału dzieci, które musiały by grać smutne i pokrzywdzone przez MEN, co uważam za dobre posunięcie. 


Nie chciałabym, żeby wyglądało to jakbym była bardzo stronnicza w tej sprawie bo sama nie wiem jak to będzie kiedy będę miała swoje dzieci. Ale wiem na pewno, że akcja Ratuj Maluchy bardziej do mnie przemawia. Na nic tu nie naciskają, tylko proponują, co jest dobrym posunięciem bo sądzę, że wiele ludzi, tak samo jak ja, nie lubi jak jest im coś narzucane. 
Nie uważam, że wysyłanie sześciolatków do pierwszej klasy jest złe, wręcz przeciwnie- może być dobre. Ale na pewno nie dla wszystkich. Każde dziecko jest inne i każde potrzebuje czegoś innego. Do każdego dziecka- małego czy dużego- powinno być inne, indywidualne podejście.
Uważam, że rodzice wiedzą najlepiej czy akurat ich dziecko powinno iść do szkoły rok wcześniej czy nie. Uważam, że rodzice powinni mieć WYBÓR. 

Dlatego też postanowiłam przyłączyć się do akcji i zbierać podpisy, nie dlatego, że posyłanie sześciolatków do szkoły jest złe, ale dlatego, żeby rodzice mieli wybór, których w tych czasach mamy coraz mniej.